wróć do spisu opowiadań


"Najpiękniejszy świąteczny prezent" autorstwa użytkowniczki szpilka33

"Najpiękniejszy świąteczny prezent"
szpilka33
20 listopada 2018


Deszcz zacinał wściekle, mocząc wszystko w zasięgu swoich zimnych łez. Budynki, ulice, przechodniów, a zwłaszcza tych ostatnich. Wśród nich znajdowała się też Lucy. Gdy zaczęło padać, skrzywiła się i poprawiła podarty sweter, zwisający smętnie na jej wychudzonych ramionach. Zaczęła biec do najbliższego schronienia, na które wybrała bramę na końcu ulicy.
Dotarła tam w ostatnim momencie. Chwilę później ulewa zmieniła się w grad, który rozbryzgiwał na kamiennej drodze małe kawałki lodu. Dziewczyna odetchnęła z ulgą i opierając się o ścianę, zsunęła się na ziemię. Skuliła się, przyciągając do siebie kolana i objęła je, by zachować resztki ciepła. Spojrzała na swoje buty, z których wychodziło na zewnątrz kilka palców. Westchnęła ponownie, tym razem jednak dając upust smutkowi. Przymknęła oczy i odpłynęła w krainę wyobraźni.
Po jakimś czasie z zamyślenia wyrwał ją hałas, który rozlegał się niedaleko niej. Czyjeś głosy i śmiechy przebijały się przez szum wody, coraz bardziej zbliżając się w jej kierunku. Zaciekawiona, podniosła głowę, by zobaczyć, kto normalny cieszy się w taką pogodę, będąc na zewnątrz.
Grad przestał padać, ustępując miejsca ścianie wody, która drastycznie zmniejszyła widoczność. Lucy musiała porządnie wytężyć wzrok, żeby dostrzec przez nią dwie sylwetki. Jedna była większa i wyglądała jej na ludzką, druga znacznie mniejsza, jakby jakieś zwierzę... Tylko dlaczego w powietrzu?, pomyślała.
Dwa kształty kierowały się ku niej, coraz bardziej nabierając szczegółów. Po chwili do schronienia dziewczyny wpadli zdyszani i roześmiani przyjaciele.
– Mówiłem ci Natsu, że wychodzenie na zewnątrz to niezbyt dobry pomysł – odezwał się niebieski, latający kot. Lucy otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia.
– Marudzisz Happy. W domu zanudzilibyśmy się na śmierć – odparł chłopak z różowymi włosami, wykręcając swój biały szalik.
Nagle spojrzał w stronę, gdzie na ziemi wciąż siedziała skulona Lucy. Patrzyła na niego wielkimi, brązowymi oczami, w których malowały się jednocześnie strach i ciekawość.
– O cześć, nie zauważyłem cię wcześniej. Jestem Natsu. – Wyciągnął do niej mokrą rękę, wyszczerzając równe zęby w szerokim uśmiechu.
– Lucy – odpowiedziała krótko, spoglądając niepewnie na latającego towarzysza chłopaka.
– Jestem Happy – przedstawił się dumnie, gdy zorientował się, że na niego patrzy.
– Co tutaj robisz w taką pogodę? – zapytał Natsu. Wydawał się zapomnieć, że chciał jej podać rękę, którą nagle zaczął przeczesywać mokre, nastroszone włosy.
– Mogłabym zapytać was o to samo – odparła Lucy. Wciąż nie do końca ufała tym dwojgu.
– My idziemy do gildii – odpowiedział Natsu, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
– A raczej szliśmy, dopóki nie zaczął padać lód z nieba – uzupełnił Happy.
– Jesteście... – zaczęła Lucy.
– ... magami Fairy Tail – dokończył Natsu, pokazując dumnie znak na prawym ramieniu.
Oczy dziewczyny rozbłysnęły na ten widok. Poczuła w sercu ciepło, a na jej ustach zatańczył niepewny cień uśmiechu.
– Patrz Natsu, deszcz przestaje padać! – wykrzyknął Happy.
– O faktycznie! To możemy ruszać do gildii. – Zadowolony chłopak zaczął się kierować ku ulicy, kiedy nagle przystanął, przypominając sobie o Lucy. – Idziesz z nami? – rzucił, oglądając się przez ramię.
Kiedy nie otrzymał żadnej odpowiedzi, podszedł do niej i jak gdyby nigdy nic złapał ją za rękę. Zanim zdążyła zaprotestować, pociągnął ją za sobą w stronę wyjścia. Kilka kroków później, oboje usłyszeli głośny chlupot, który zatrzymał ich w miejscu.
– O nie... – powiedziała cicho Lucy, spoglądając na swoje stopy.
Stała w głębokiej kałuży, gdzie woda sięgała jej aż po kostki. Pod wpływem zimnej cieczy jej podarte buty rozpadły się doszczętnie. Ich kawałki zaczęły unosić się na błotnistej powierzchni.
– Czym się martwisz? To tylko buty. – Natsu zaśmiał się cicho, myśląc, że to poprawi jej humor.
– To nie są tylko buty – odparła wściekła, wyrywając rękę z jego uścisku. Zdziwiony Natsu spoglądał na nią, nie rozumiejąc co się dzieje.
– Lucy? – zapytał, ostrożnie wymawiając jej imię.
– Ty nic nie rozumiesz! – krzyknęła, opuszczając głowę tak, by długie włosy zasłoniły łzy, które zebrały się w jej oczach.
– Nie rozumiem... czego? – dopytywał coraz bardziej skołowany Natsu.
– Nieważne. Najlepiej będzie, jeśli pójdziesz sobie do tej twojej gildii i o mnie zapomnisz – rzuciła szybko, po czym odwróciła się na pięcie i pobiegła przed siebie.
Natsu stał jeszcze chwilę na ulicy, wpatrując się z lekko rozdziawioną buzią w kawałki skóry i sznurków, które kołysały się lekko na powierzchni kałuży. Jego umysł kompletnie nie ogarnął tego, co przed chwilą się stało.
– Co się jej stało? – Najwyraźniej Happy również nie wiedział, o co chodziło Lucy.
– Nie wiem – odpowiedział po prostu.
Po chwili otrząsnął się z chwilowego zamyślenia i razem z Happym ruszył powoli w stronę gildii.

*****


Deszczowa jesień przechodziła stopniowo w mroźną zimę. Zmiany były subtelne, jednak dla Lucy wyczuwalne bardzo wyraźnie. Dziewczyna bez dachu nad głową, ciepłych ubrań i butów marzła z dnia na dzień coraz bardziej. Bała się o to, jak przetrwa kilka najbliższych miesięcy bez porządnego obuwia i grubego płaszcza. Ilekroć myślała o ubraniach, przypominała sobie chwilę, w której jej wysłużone, skórzane półbuty ostatecznie zostały zniszczone. Za każdym razem rumieniła się ze wstydu na tamto wspomnienie. To nie była wina Natsu, one i tak prędzej czy później by się rozpadły. A ona tak na niego nakrzyczała, chociaż chciał ją wziąć ze sobą... do Fairy Tail.
Szybko pokręciła głową, starając się odegnać od siebie iskierki nadziei. Kto z potężnych magów chciałby widzieć u siebie takiego obdartusa jak ona? Dlatego właśnie, mimo iż wielokrotnie widziała Natsu, nigdy do niego nie podeszła. Kryła się w cieniu murów, w wąskich uliczkach i zaułkach, żeby nie musiał patrzeć na jej brudną twarz.
Powoli zbliżały się święta. Na ulicach Magnolii przybywało ludzi, którzy szukali po sklepach prezentów dla swoich bliskich. Lucy, obserwując ich, za każdym razem czuła ukłucie żalu i tęsknoty. Ona również kiedyś tak się spieszyła, by sprawić radość najbliższym. W przeszłości, która wydawała się jej odległa jak inne życie, a która boleśnie powracała w takich momentach.
Świąteczne zamieszanie miało też swoje plusy. Dziewczyna zdołała znaleźć parę lekko podartych, grubych skarpet. Gdy je zobaczyła, ucieszyła się, że przynajmniej nie spędzi świąt na bosaka.
Zadowolona wróciła do swojego prowizorycznego schronienia, zbudowanego z kilku spróchniałych desek i siana. Rozpaliła na zewnątrz małe ognisko, by ogrzać się choć trochę. Skuliła się, przybliżając do ognia i zadarła wysoko głowę. Nad nią błyszczały miliony gwiazd, które były doskonale widoczne na tle granatowego nieba z obrzeży Magnolii.
Nagle jedna z nich zaświeciła mocniej od pozostałych i zaczęła spadać. W momencie, gdy jasna smuga przecięła ciemne niebo, Lucy mimowolnie wypowiedziała w myślach życzenie.
Chwilę później wypuściła wstrzymywane powietrze, które uniosło się przed nią w postaci białego obłoczku pary. Nie chciała robić sobie nadziei, więc była zła na siebie za tamtą chwilę słabości.
Jutro wigilia. Ciekawe, czy uda mi się zdobyć coś do jedzenia?, pomyślała, po czym zamknęła oczy i odpłynęła do krainy snów.
Z ciemnego nieba zaczęły spadać pierwsze płatki śniegu.

*****


Święta w Fairy Tail zawsze obchodzone były hucznie. Nawet na tle ich zwyczajowych imprez, wyróżniały się czymś szczególnym. Dlatego wszyscy czekali na nie z niecierpliwością i podekscytowaniem, które zmieniali w energię do przygotowań.
Gildia była przepięknie przystrojona. Wszędzie porozwieszano zielone gałązki z czerwonymi wstęgami, na stołach połączonych w jeden ciąg leżały śnieżnobiałe obrusy, które kontrastowały ze złotem i purpurą porozstawianych na nich świeczek. Na suficie wisiały gdzieniegdzie jemioły, które były sprawką Juvii. Wodna Maginii miała nadzieję, że użyje tego jako pretekstu do pocałowania panicza Gray’a.
W powietrzu unosił się zapach ciast i przysmaków oraz nadziewanych goździkami pomarańczy. Erza wzięła głęboki wdech, rozkoszując się tą wonią i spojrzała na ogromną choinkę, ustawioną w rogu pomieszczenia. Wielkie drzewo mieniło się całą paletą barw, którymi błyszczały przeróżne dekoracje – od bombek i łańcuchów, przez pierniczki, cukierki aż do świecących kolorowo światełek. Pokiwała z uznaniem głową, jakby chciała pogratulować wszystkim takiego przystrojenia choinki. Jej wzrok stwardniał, gdy kątem oka zauważyła Natsu, który po kryjomu próbował zjeść jeden z cukierków.
– Natsu! Łapy precz od tych dekoracji. – Tytania posłała mu mordercze spojrzenie, od którego przeszły go ciarki. Momentalnie odpuścił kradzież lukrecji.
Zadowolona z siebie Erza, sięgnęła po leżącą przed nią laskę cukrową i odgryzła kawałek. Smakowała truskawkami. Jej oczy błyszczały z radości, gdy szybko zjadła resztę cukierka.
W budynku gildii zebrali się już wszyscy jej członkowie. Pomiędzy nimi panowała zwyczajowa, radosna atmosfera, w której można było wyczuć teraz również jakąś świąteczną aurę. Już mieli zaczynać, siadając do stołu, kiedy nagle Natsu zerwał się z miejsca.
– ZAPOMNIAŁEM! Na śmierć zapomniałem!!! – Z tym okrzykiem wybiegł z gildii, jakby ktoś go gonił.
Zdziwieni przyjaciele zawiesili swój wzrok na Happym, oczekując jakichkolwiek wyjaśnień. Ten pokręcił tylko głową, uśmiechając się pod nosem.
– Może zapomniał prezentów? – podsunęła nieśmiało Wendy. Reszta pokręciła tylko głowami. Komu niby miał dać te prezenty?
– Nieważne czego zapomniał. Poczekamy z kolacją aż wróci – oznajmił Mistrz, ku ogólnemu niezadowoleniu reszty. – Znacie zasady – dodał, gdy do jego uszu dobiegł zbiorowy jęk protestu.
Wszyscy przytaknęli pod nosem. Dobrze wiedzieli, że do stołu mogą zasiąść dopiero, gdy każdy członek Fairy Tail będzie przy nim obecny.
Co wcale nie znaczyło, że zamierzają puścić to Natsu płazem. Gray uśmiechnął się pod nosem na myśl, jaki łomot spuści za to przyjacielowi.

*****


Natsu biegł jak szalony, rozpryskując na boki biały puch. Śnieg, który padał nieustannie od zeszłej nocy, mienił się w świetle latarni, gdy Smoczy Zabójca pokonywał kolejne skrzyżowania, pociągając co jakiś czas nosem. Kierował się zapachem, który tak bardzo kilka tygodni temu zapadł mu w pamięć. Po jego intensywności wiedział, że zbliża się coraz bardziej ku swojemu celowi.
W końcu, po kilkunastu minutach, wypadł zdyszany spomiędzy budynków na niewielkie podwórko na obrzeżach miasta. Rozejrzał się zdezorientowany, nie bardzo wiedząc, czego ma szukać. Ta dzielnica była o wiele biedniejsza niż miejsca, w których zazwyczaj przebywał. Wszędzie walały się przeróżne śmieci, szkło oraz kawałki starych mebli. Obdarte ściany budynków dopełniały całości razem z resztkami śniegu, które tworzyły na ziemi błotnistą maź. Gdzieś w oddali zaskomlał bezpański pies. Czy to na pewno tutaj?, zadał sobie pytanie w myślach.
Chłopak postanowił zaufać swojemu węchowi. Ruszył pewnie przed siebie, kierując się ku czemuś, co przypominało kształtem dziecięcy namiot. Przed nim, na zwęglonych drewienkach, tlił się niewielki płomyczek, który nie zdołał rozproszyć ogarniającej go ciemności.
Natsu kucnął, zapalając w pięści swój własny ogień. Jego blask padł na czyjąś twarz, rozświetlając ją na tyle, że mógł się jej teraz dokładnie przyjrzeć. Poszarpane kosmyki jasnych włosów otaczały bladą cerę, która naznaczona była licznymi zadrapaniami i brudem. Popękane usta rozszerzały się lekko przy każdym oddechu śpiącej. Długie rzęsy spoczywały na podkrążonej skórze pod oczami. Zamurowało go na ten widok. Wyglądała znaczniej gorzej, niż gdy widział ją ostatnio.
Lucy otworzyła powoli oczy, przed którymi zamigotała jej niewyraźna sylwetka. Jedynie ich kolor pozostał niezmienny. Głęboki, ciepły brąz tęczówek przywodził mu na myśl gorącą czekoladę.
– Natsu? – zapytała cicho, nie dowierzając własnym oczom.
– Cześć Lucy. – Kiedy w końcu się odezwał, jego głos po raz pierwszy w życiu lekko zadrżał.
– Co ty tutaj robisz? – Dziewczyna rozbudzała się coraz bardziej, rozglądając się dookoła.
– Miałem zabrać cię do Fairy Tail, pamiętasz? – Posłał jej łagodny uśmiech.
– Fairy... Tail...? – powtórzyła, próbując przetrawić jego słowa.
– Tak, mamy teraz imprezkę. Chodź, spodoba ci się. – Z tymi słowami chwycił ją delikatnie za rękę.
Zdziwiona Lucy zorientowała się, że tym razem nie pociągnął jej za sobą. Czekał na jej decyzję. Serce zabiło jej mocniej, gdy to zrozumiała. Przez ułamek sekundy wahała się, czy przyjąć propozycję, jednak nadzieja pojawiła się w niej już dużo wcześniej. Teraz, dzięki Natsu, po prostu zapłonęła, pchając ją do działania.
– Dobrze, chodźmy – powiedziała, po czym ścisnęła mocniej jego ciepłą dłoń.

*****


Zniecierpliwienie wśród członków gildii narastało proporcjonalnie do czasu, który upłynął od wyjścia Natsu. Wszyscy wiercili się niespokojnie na swoich miejscach, bawiąc się krańcem obrusu, czystymi sztućcami lub własnymi ubraniami. Gray już chciał się odezwać, że bez tego matoła również mogą zaczynać, kiedy drzwi wejściowe otworzyły się z hukiem, wpuszczając do środka mroźne powietrze i płatki śniegu.
– Przepraszam za spóźnienie. Już jesteśmy – rzucił Natsu, wchodząc z uśmiechem na ustach.
Wzrok wszystkich skierował się ku jego towarzyszce, która szła niepewnie, oparta na jego ramieniu. W miarę zbliżania się do stołu, opuszczała głowę coraz niżej, powłóczyła nogami coraz wolniej, aż w końcu stanęła w połowie drogi, zatrzymując również Natsu.
– Może jednak nie powinnam... – zaczęła na tyle cicho, że tylko Dragneel ją usłyszał.
– To jest Lucy – przerwał jej donośnym głosem. – Chciałem, żeby dzisiaj była tutaj z nami.
Erza uśmiechnęła się przyjaźnie na te słowa, a za nią zrobili to pozostali. Lucy nie wierzyła własnym oczom, gdy zobaczyła jak wszyscy patrzą życzliwie w jej stronę.
– Widzisz? Bez problemu możesz zostać. – Natsu wyszczerzył się do niej, po czym pociągnął ją za sobą i posadził na miejscu obok siebie.
– Cześć Lucy – rzucił do niej wesoło Happy.
– Cześć... – powiedziała niepewnie. Wciąż nie przyzwyczaiła się, że kot, i to w dodatku latający, do niej mówi.
– W takim razie, zaczynajmy! – w powietrzu rozległ się głos Mistrza, któremu towarzyszyły okrzyki pełne entuzjazmu.
Lucy czuła się jak we śnie. Wszystko wydawało jej się takie nierzeczywiste. Jeszcze chwilę temu zasypiała, zamarzając zimna, a teraz siedziała tutaj, wśród ludzi, którzy byli dla niej życzliwi, w cieple i miała przed sobą mnóstwo jedzenia. Korciło ją, żeby się uszczypnąć, lecz za bardzo bała się, że to wszystko zniknie.
W miarę upływu czasu coraz bardziej się ośmielała i zaczęła rozmawiać z innymi. Okazali się bardzo ciepłymi i przyjaznymi ludźmi, co pozytywnie zaskoczyło Lucy. Co chwilę zerkała na Natsu, który zajadał w najlepsze kolejne porcje jedzenia. Za każdym razem czuła falę wdzięczności za to, że ją tutaj przeprowadził na zmianę ze wstydem przez to, jak kiedyś go potraktowała.
Gdy kolacja się zakończyła, a członkowie Fairy Tail rozproszyli się po gildii, rozmawiając już w luźniejszych grupkach, Natsu szturchnął delikatnie Lucy pod stołem. Dziewczyna posłała mu pytające spojrzenie.
– Chodź za mną na chwilę – powiedział tylko, po czym wstał od stołu.
Zaprowadził ją do kąta gildii, w którym byli odcięci od reszty ogromną choinką. Było tutaj ciszej i przytulniej niż na otwartej przestrzeni, co też Lucy przyjęła z lekką ulgą. Potrzebowała chwili odpoczynku od tego tłumu ludzi. – Słuchaj, chciałem... – zaczął Natsu.
– Nie, poczekaj – przerwała mu, po czym wzięła głęboki wdech. Musiała mu teraz to powiedzieć. – Zanim cokolwiek powiesz, chciałam cię przeprosić za to, jak potraktowałam cię ostatnim razem. Nie powinnam na ciebie krzyczeć, ani uciekać, zwłaszcza że chciałeś mi pomóc. Przepraszam, że tak się zachowałam. To były moje jedyne buty, a robiło się coraz chłodniej i bałam się... – zaczęła pod koniec się tłumaczyć, za co odruchowo skarciła się w duchu. To głupia wymówka, pomyślała.
– Rozumiem. Ale powiedz mi, dlaczego tak żyjesz? – Natsu mimowolnie zadał pytanie, które chodziło mu po głowie, odkąd zobaczył ją w tym namiocie.
Nie chciała o tym rozmawiać. Obiecała sobie, że nie będzie nikogo dręczyć swoją przeszłością. Ale uznała, że należą mu się pewne wyjaśnienia, skoro tyle dla niej zrobił. Zamknęła oczy, i zaczęła mówić:
– Gdy miałam kilka lat, straciłam w wypadku mamę. Ojciec, bogaty przedsiębiorca, oddał się po tym całkowicie pracy, więc pieniędzy mieliśmy pod dostatkiem. Aż pewnego dnia, przez jedną złą decyzję, stracił wszystko. Popadł w ogromne długi, zaczął pić... – Głos Lucy się załamał. – Jego również straciłam. Tak samo jak dom, mamę, środki do życia... – Łzy spływały po jej policzkach, mimo wysiłku, który wkładała w to, by je wycierać.
Natsu nie bardzo wiedział, co może na to powiedzieć. Nigdy nie był zbyt dobry w delikatnym pocieszaniu. Nagle w jego głowie zaświtał pewien pomysł.
– Lucy, ja... Chciałem ci coś dać – powiedział, sięgając pod choinkę. Wyjął spod niej niewielki pakunek i wręczył go dziewczynie. – Wesołych świąt. – Uśmiechnął się do niej.
Lucy w milczeniu rozpakowała prezent. Jej oczom ukazały się nowiutkie, niebieskie zimowe buty. Włożyła rękę do środka, dotykając miękkiego obicia i upewniając się, że są prawdziwe. Spojrzała na Natsu, nie mogąc wykrztusić żadnego słowa. No już, podziękuj mu!, ganiła siebie w myślach, jednak nie była w stanie powiedzieć tego na głos.
– Aha i jeszcze coś... Zostań tutaj z nami – powiedział, patrząc uważnie w jej oczy.
Wystraszył się, kiedy ponownie zaczęły płynąć z nich łzy. Chwilę później dołączył również szloch, który starała się powstrzymać, zasłaniając usta wolną dłonią.
– Nie płacz, przepraszam, jeśli powiedziałem coś... – zaczął się tłumaczyć przybliżając się do niej. Wyciągnął ku niej niepewnie rękę, jakby chciał ją pocieszyć.
– Nie przepraszaj – wyjąkała przez łzy. – To najwspanialszy prezent w moim życiu. Nie wiem, jak mam ci dziękować.
– Bez przesady, to tylko buty... – mruknął, myśląc, że mówi o paczce.
– To coś więcej niż buty – odpowiedziała, odsłaniając usta, które rozciągnęły się w szerokim uśmiechu. – Dałeś mi dom – wyjaśniła, chwytając go za wyciągniętą rękę. – Zostanę z wami.
– To wspaniale! – wykrzyknął, podekscytowany i przyciągnął ją do siebie, mocno ściskając.
– Ja też bardzo się cieszę... – wystękała, odwzajemniając uścisk. – Ale zaraz połamiesz mi żebra – wysapała, wypuszczając resztkę powietrza.
– Przepraszam – odparł, szybko rozluźniając uścisk. Nie puścił jej jednak całkowicie. Patrzył w jej brązowe oczy jak zahipnotyzowany.
– A ja jeszcze raz ci dziękuję. – Uśmiechnęła się lekko, po czym przymknęła oczy i pocałowała go delikatnie w usta.
Zaskoczony Natsu, poczuł ciepło, które rozlało się po jego ciele. Było inne niż znany mu dotychczas ogień, ale przyjemne, jeszcze bardziej niż płomienie. Oddał więc pocałunek, przeciągając go w czasie, żeby jak najdłużej zatrzymać to uczucie.
Nad nimi kołysała się delikatnie ciemna jemioła, a lampki z choinki rzucały kolorowy blask, który tańczył na policzkach zakochanych w sobie ludzi.

Dodano: 20.11.2018



comments powered by Disqus




↑do góry
↑do góry
Szybki dostęp: kolejność oglądania, pierwsza seria, druga seria, trzecia seria, filmy kinowe, odcinki specjalne, rave master, openingi, endingi.
Podobne anime: Assassins Pride, Bleach, Black Clover, Dr. Stone, Enen no Shouboutai, Gintama, HunterxHunter, Jujutsu Kaisen, Kimetsu no Yaiba, Naruto, One Piece, Saga Winlandzka, Shingeki no Kyojin, The God of High School.
Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich udostępnianie. Można je również zablokować w ustawieniach przeglądarki. Więcej w polityce prywatności.
Twoja Mała Japonia to grupa promująca kulturę japońską w Polsce. Naszym celem jest poszerzanie dostępności japońskich anime w ojczystym języku. Podejmujemy się tłumaczenia tylko i wyłącznie serii, które z różnych powodów nie zostały wydane oficjalnie, więc nie jesteśmy konkurencją dla oficjalnych wydawców, a ich uzupełnieniem. Dlatego również serie wydane oficjalnie po polsku są ze strony systematycznie usuwane, jak chociażby Przygody Sindbada. Na stronie pojawiają się tylko i wyłącznie polskie, fanowskie wersje językowe (napisy), by nie działać na szkodę międzynarodowym wydawcom, nie publikujemy wersji angielskich ani bez napisów (rawów). Jeśli mimo tego na stronie został naruszony czyjś dobry interes, prosimy o kontakt oficjalnego przedstawiciela na e-mail podany w dziale Kontakt.